Ten post, to taka luźna relacja z reaktywacji blogokodzie.pl. "Prowadziłem" już kiedyś bloga, pod tą samą domeną, jednak ostatecznie straciłem zapał a blog umarł śmiercią naturalną. Teraz działam z trochę innym nastawieniem i mam nadzieję, że wyjdzie lepiej niż ostatnio.

Cztery pierwsze dni bloga

W zeszły wtorek włączyłem stronę dla wyszukiwarek i puściłem w internetowy eter wcześniej napisanego posta o DOD . Oczywistym rezultatem była liczba odwiedzin równa wielkiemu, okrągłemu ZERU. Wyszukiwarki jeszcze wtedy nie zdążyły zaindeksować strony. Poza tym, strona z tym jednym postem, ma naprawdę niską pozycję w rankingu. Tytuł posta też nie jest jakoś super pod SEO, ale nie chciałem tworzyć clickbaita.

Tego samego dnia postanowiłem wrzucić gdzieś linka, aby na stronę ktoś wszedł i ewentualnie przeczytał moje wypociny.

Zmiana nastawienia

Pierwszym miejscem gdzie wrzuciłem linka do swojego posta był mikroblog forum 4programmers.net. Szczerze mówiąc, to tak się tam rozpisałem, że o mało co zapomniałbym podlinkować. Wkleiłbym tutaj tekst, ale nie chce duplikować treści w Internecie. Wstawię za to screena:

Link do posta: https://4programmers.net/Mikroblogi/View/55004

Reakcja na post baaardzo mnie zaskoczyła! Dostałem trochę komentarzy, bardzo pozytywnych zresztą! Dodatkowo parę osób znalazło błędy w artykule. Zabawne, że coś czego się kiedyś tak wewnętrznie bałem, ostatecznie bardzo mnie zmotywowało. Jeżeli ktoś z 4programmers to czyta - dzięki!

Dobra, zejdźmy trochę z tego kołczingowego tonu (brrrrrr!). Kolejnym miejscem, gdzie wkleiłem linka był wykop.pl. Czasami napiszę tam jakąś głupotę, jednak zazwyczaj tylko przeglądam stronę główną. Odszedłem od czytania mirkoblogów, ponieważ to uzależnia i potem mam ochotę tylko scrollować opowieści mireczków. Aby podtrzymywać swoje ograniczanie zapału, skopiowałem poprzedni tekst i wkleiłem go ot-tak na wykopie... Teraz uważam, że to nie był najlepszy, moralnie, pomysł. Domyślałem się, że na wykopie prawdopodobnie takiego posta nikt nie przeczyta, więc nie chciałem się zbytnio produkować.
Pewien mireczek napisał mi bardzo fajny komentarz:

Komentarz pod postem na Wykop.pl

W taki sposób minął mi pierwszy dzień prowadzenia bloga. Było już późno, więc siła tych "małych kroczków" odezwała się dopiero dnia następnego.

Dzień drugi

Drugiego dnia przypomniałem sobie, że pod tę domenę miałem kiedyś podpiętego Analytics'a. Narzędzie pokazało, że przez końcówkę dnia pierwszego, oraz cały dzień drugi, blog o kodzie odwiedziło 90 użytkowników. Szczerze mówiąc - nie mam pojęcia, jak traktować tę liczbę. Czy to jest dużo czy mało. Postanowiłem jednak, póki co, nie rzucać się na głęboką wodę i wertować wszystkie artykuły i blogi na temat pozycjonowania.

Pierwszy i drugi dzień według Google Analytics

Kiedyś dużo siedziałem przy blogu i grzebałem we wszystkim co budziło moją wątpliwość. Dzisiejsze nastawienie jednak zakłada, że na tym etapie trudno stwierdzić, co mój blog potrzebuje więc szkoda czasu i energii na tworzenie sztucznych problemów i ich rozwiązywanie. Niech blog "sam zgłasza swoje potrzeby", a ja będę je jedynie spełniać.

Cooo? Blog ma domyślny szablon graficzny?

Nikt tak mi nie napisał. Zamiast tego ludzie chwalili wygląd bloga. Cyk - mamy w kieszeni parędziesiąt godzin, które poświęcilibyśmy na zaprojektowanie i zakodowanie szablonu. Trochę jak z klientem z historyjki, którą napisałem gdy linkowałem swój post. Zauważam, że jest bardzo produktywne myślenie - słuchasz potrzeb i robisz tylko to, co ma "wartość biznesową".

Myślenie projektowe, źródło: 4programmers.pl

O tych rzeczach dowiedziałem się z dwóch książek: Rework oraz Lean Startup. Zawsze jednak o tym zapominam i muszę się silnie kontrolować, żeby sobie to przypominać.

Socjalki

Jedną z rzeczy, która musiałem w tym momencie ogarnąć, to w jaki sposób mieć kontakt z potencjalnym czytelnikiem, aby o mnie nie zapomniał i dostawał informację o postach. Formularz subskrypcji jest domyślnie zaimplementowany w tym skrypcie blogowym, jednak ja osobiście nigdy nie zapisuje się do newsletterów i założyłem (być może błędnie, nie wiem), że takich ludzi jest więcej.

Oczywistym rozwiązaniem było założenie strony na Facebook'u. Znaczy... odświeżenie, bo została po starym blogu.

Link do strony na Facebooku: https://www.facebook.com/blogokodzie/
Dodatkowo mój profil na Twitterze: https://twitter.com/Pannoire

Na dzień dzisiejszy nie wiem jeszcze, jak nienachalnie zaprosić ludzi do polajkowania strony na Facebooku. Zostawiam, więc, ten temat na kiedy indziej. Poniżej umieszczam przycisk dla zainteresowanych :)

Post sponsorowany na Facebook'u

Facebook namawiał mnie, abym wypromował swój post. Z jednej strony wydawało mi się, że to nie zadziała, z drugiej strony byłem cholernie ciekawy jak to wszystko działa. Na naukę nie warto żałować pieniędzy, tak więc kupiłem sponsoring za oszałamiającą kwotę 20zł.

Wyniki akcji sponsorowanej po 4 dniach.

Nie znam się jeszcze na tym, ale wydaje mi się, że chyba to nie są dobre wyniki :))
Co więcej, mój dobry znajomy od razu to przewidział.

Dzień trzeci

Czwartek był dniem, kiedy wrzuciłem linka na grupę na fejsie o nazwie "Jak będzie w Maszynie Turinga?".

To była jedna z lepszych decyzji. Społeczność tam jest bardzo pozytywna i bezpośrednia. Dostałem mnóstwo feedbacku, trochę krytyki i parę lajków na stronie facebookowej. Dwie osoby zapisały się nawet do newslettera na stronie! (Ktoś jednak z tego korzysta!)

Dzień trzeci i czwarty ograniczyłem, do obserwacji i poprawy jakichś lekkich literówek w tekstach. Oto jak wyglądały wyniki w tych dniach:

Wyniki Google Analytics. Dzień trzeci i czwarty.

I znowu problem - nie umiem ocenić wyniku. Same liczby też mi na nic nie wskazują, ponieważ mam jedynie informację, jaka liczba użytkowników wejdzie, gdy napiszę posta i wrzucę w któreś z opisanych wcześniej miejsc. Chyba muszę o tym poczytać...

No to jakie potrzeby zgłosił blog w tych paru dniach?

Pierwszą rzeczą, jaką wyłapali ludzie, to była literówka w tytule ;) Zamiast Architektura napisałem ArchiteCtura. Musiałem jeszcze ręcznie odświeżyć zaindeksowaną wersję strony w Google Console, ponieważ w wyszukiwarce pojawiał się stary tytuł.

Wspominając nastawienie, gdy miałem pierwszego bloga, zaoszczędziłem trochę czasu i energii. W poprzednim "wcieleniu", przed opublikowaniem strony przewertowałbym ją dokładnie i sprawdzał czy nie ma błędów. Dziś, pomogły mi w tym inne osoby - dzięki!

Źródło: 4programmers.pl

Dwie osoby zwróciły uwagę na to, że wprowadziłem do artykułu, niezwiązaną z tematem zmianę kodu. Oczywiście mają rację - to był mój błąd. Seria ta powstała w mojej głowie, aby zostać zwieńczona artykułem o architekturze Entity-Component-System. W ten sposób nieumyślnie i za wcześnie ukierunkowałem kod, zaciemniając przy tym lekko przekaz pierwszego artykułu. Trzeba będzie zrobić jakąś erratę :)

Tak przy okazji... Ostatnio trafiła do mnie fajna mądrość:

Jeśli chcesz odpowiedzi na jakieś pytanie w Internecie, to nie pytaj, bo nikt ci nie odpowie.
Zamiast tego, sam napisz błędną odpowiedź - a na pewno ktoś cię poprawi.

Pomysły na kolejne wpisy

Dostałem dodatkowo fajne pomysły na tematy kolejnych wpisów. Jestem tym bardziej zadowolony z tego faktu, gdyż temat "Loop unrolling" jest bardzo bliski moim zainteresowaniom programistycznym - a nigdy nawet nie trafiłem na jego nazwę.
Oprócz tego, mam też okazję zrobić właśnie to, lekkie podsumowanie, aby poćwiczyć pisanie (a raczej zbieranie myśli do kupy). Toż to przecież dobry kod bierze się z dobrze uformowanych myśli, co nie? :)

Podsumowanie podsumowania

Jestem w trakcie czytania książki "Filozofia Kaizen" autorstwa Roberta Maurera. Osobiście mam alergię na wszelki kołczing, jednak ta książka jest nieco inna. Z niektórymi przypadkami opisywanymi w tej książce mogę się śmiało utożsamić, a sam autor był w stanie mnie przekonać (naukowo), dlaczego ludzie tak stronią od aktywności... którą, tak naprawdę by chcieli utrzymywać.

Wspominam o tym teraz, ponieważ kierując się opisanymi tam radami, "usiadłem na 5 minut, dopisać dokładnie trzy zdania do jednego z wpisów".

No cóż... właśnie mamy bezbolesne 1400 słów nowego wpisu.
Ale nie spieszy mi się. Dzisiaj (w sobotę) napisałem, jutro (w niedzielę) przeczytam i opublikuję.

Pozdrawiam i zapraszam do komentarzy (już naprawiłem!).